banner bloomnet

Reklama na Snapchacie – jak to zrobić?

W czasach, kiedy większość z nas chomikuje w smartfonach i komputerach tłuste gigabajty danych, nagle globalny sukces odniosła aplikacja, która w praktyce była niszczarką tych danych. I jej coraz większy potencjał dostrzegają także firmy. Na marketing na Snapchacie postawiły już nawet tak wielkie koncerny jak McDonald’s. 

snap

Dla czytelników, którzy jakimś cudem jeszcze nie poznali się ze Snapchatem, z technologicznego obowiązku przypominamy: to komunikator na Androida i iOS, dzięki któremu możemy dzielić się ze swoimi znajomymi (z wybranymi, nie ma bazaru zdjęć jak często na FB) zdjęciami i filmami. Jeszcze do niedawna wszystkie materiały mogły być wyświetlane maksymalnie przez 10 sekund. Po tym czasie zdjęcia były automatycznie usuwane z serwera i telefonu. Jeśli chcieliśmy coś zachować, trzeba było zrobić zrzut ekranu otrzymanej wiadomości, ale jej autor od razu był o tym informowany. Można więc powiedzieć, że aplikacja w swojej idei była najbliższa życiu w „realu” spośród wszystkich serwisów społecznościowych. Jej przekaz jest zwięzły, liczy się tu i teraz, bo przecież obrazek lub film zaraz miał zniknąć. Na początku lipca właściciel Snapchata zrobił mają rewolucję wprowadzając funkcję Memories. Dzięki niej można m.in. zapisywać, a później wyszukiwać pojedyncze snapy. Tak czy inaczej, według statystyk serwisu expandedramblings.com, serwis ma 100 mln aktywnych użytkowników dziennie, a w ciągu sekundy dzielą się oni średnio ok. 9 tys. snapów. 

Giganci też to polubili

Nic dziwnego, że duży potencjał reklamy na Snapchacie dostrzegli spece od marketingu. Konta mają już tam nawet tacy giganci jak Coca-Cola, KFC, H&M, ale też chociażby operatorzy komórkowi (m.in. Orange i Play), największe portale informacyjne, instytucje (jedną z pierwszych był w styczniu 2014 r University of Houston), czy nawet kluby piłkarskie. Firmy za pośrednictwem serwisu informują swoich „znajomych” nie tylko o zbliżających się premierach nowych produktów czy promocjach, ale – tak jak zrobił np. H&M – organizują nawet nietypowe gry z nagrodami. Wspomniany producent odzieży zorganizował swojego czasu grę miejską, której celem było odgadnięcie, w których miejscach można znaleźć bilety na muzyczne eventy w Warszawie i Krakowie. Akcja cieszyła się dużym zainteresowaniem.

Już w 2014 r. Na Snapchacie obecny był także McDonald’s. Co ciekawe, do występowania w krótkich filmach jego marketingowcy namówili nawet… koszykarza NBA LeBrona Jamesa. Kampania odbiła się w branżowych mediach szerokim echem. Akcja trafiła w gusta użytkowników, którzy chętnie wymieniali się zdjęciami i filmami, na których zajadają się produktami z McDonald’s, bardziej pomysłowi rysowali nawet na swoich fotkach frytki i hamburgery, bo aplikacja stwarzała takie możliwości.

Autorzy serwisu keyhole.co przygotowali nawet listę pięciu najlepszych kampanii reklamowych na Snapchacie. Pierwsze miejsce przypadło World Wildlife Fund (WWF). Pracownicy organizacji ekologicznej walczącej m.in. o prawa zwierząt, pomysł mieli prosty, ale świetny. Zachęcali internautów, aby ci dzielili się zdjęciami gatunków zwierząt, które są najbardziej zagrożone wyginięciem. Bo przecież zdjęcie po 10 sekundach ginęło… Akcję zatytułowano „The last selfie”. Kolejne miejsca w rankingu keyhole.co zajmowały takie marki jak Calvin Klein, wspomniany już McDonald’s, Burberry i Audi.

„- Aplikacja przeszła długą drogę od swoich skromnych początków w 2011 r. Nie jest już tylko dla nastolatków, ale i marketingowców, którzy chcą w twórczy sposób dotrzeć do grupy docelowej – komentował na forbes.com Jayson DeMers. - Jednak dotarcie do odbiorcy może być trudne. Warto pamiętać, że Snapchat początkowo stawiał limity, jak długo jego filmy i zdjęcia były dostępne w aplikacji. Oznaczało to, że marketingowcy musieli w pełni wykorzystać każdą sekundę, co wymagało pewnej strategii. Gdy będziemy ją tworzyć pamiętajmy, żeby używać języka łatwego do zrozumienia, posty powinne mieć poczucie humoru. Dzięki tej aplikacji można zdziałać cuda”.

Co ważne, niektóre narzędzie Snapchata sprzyjają marketingowi. Oprócz wspomnianej funkcji Memories, takim na pewno jest też My Story pozwalająca przygotować album z większej liczby zdjęć i filmów. Stwarza to dla reklamujących się firm duże pole do działania. Tutaj ograniczeniem było to, że taki album znikał po 24 godzinach.

Sprawdź, do kogo chcesz trafić

Z marketingowego punktu widzenia Snapchat ma jednak też swoje ograniczenia. Obecnie chyba największym jest grupa docelowa, czyli to, co autora kampanii reklamowej interesuje najbardziej. W serwisie jest ona póki co mocno ograniczona, ponieważ – tutaj znowu podeprzemy się danymi expandedramblings.com – 71 proc. użytkowników stanowią osoby poniżej 34 roku życia, a 70 proc. wszystkich to kobiety. A dla przykładu statystyki z Wielkiej Brytanii pokazują, że tam aż 46 proc. snappersów to osoby w przedziale zaledwie 11-16 lat. Nie dla wszystkich marek Snapchat jest więc już teraz odpowiednim miejscem do promocji. Jeśli chodzi o rozstrzał wiekowy, Facebook jeszcze wyraźnie więc prowadzi, swoje konta mają tam już przecież nawet nasi rodzice czy wujkowie. Stało się tak, ale pamiętajmy, że oni kiedyś też krzywili się na taki pomysł.