banner bloomnet

Dlaczego lepiej nie zaniedbać identyfikacji wizualnej startupu

Gdybyśmy mieli przygotować listę najczęstszych błędów popełnianych przez startupy, jednym z nich byłoby traktowanie po macoszemu identyfikacji wizualnej. Nie wiedzieć czemu, wiele młodych firm wciąż wychodzi z założenia, że to zbędny koszt. Dziś udowodnimy, że to inwestycja.   

Dlaczego lepiej nie zaniedbać identyfikacji wizualnej startupu

Co kryje się pod hasłem „identyfikacja wizualna” lub jak kto woli corporate identity? Mówiąc najprościej, jest to zbiór symboli, które tworzą wizerunek marki. Jest to więc m.in. logo, kolorystyka, fonty, zastosowany układ tekstu, styl ilustracji, wszystkie znaki graficzne itd.

Słowem, cała estetyka, która opowiada o firmie zarówno w internecie, jak i na tradycyjnych nośnikach, takich jak ulotki, papier firmowy, banery czy materiały biurowe. 

Tnąc koszty nie strzel sobie w stopę

Według raportu „Polskie Startupy 2016” autorstwa Fundacji Startup Poland, w naszym kraju działało w ubiegłym roku około 2,6 tys. młodych firm. Zdecydowaną większość stanowiły oczywiście projekty internetowe oferujące oprogramowanie i aplikacje. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w wielu przypadkach ich autorzy koncentrowali się głównie na samym produkcie, zapominając o jego odpowiednim opakowaniu, na którym później oparliby działania marketingowe.

Argument jest zwykle jeden – oszczędności. Większość startupów w fazie rozwoju liczy każdą złotówkę, tnie wydatki gdzie tylko może, dlatego na początkowym etapie często rezygnuje z profesjonalnego projektu identyfikacji, zamiast tego robiąc coś szybkiego i taniego. Zakładając, że „później zrobi się to lepiej”.

Ale „później”, może już być za późno. Wyobraź sobie sytuację, że wypuszczasz produkt na rynek, ale ten nie chwycił, chociaż pod względem jakości nawet wyprzedza konkurencję. Jednym z możliwych powodów może być właśnie to, że wizerunek Twojej firmy nie jest dość atrakcyjny. Być może nie potrafiłeś przyciągnąć wzroku potencjalnego klienta. Nie przedstawiłeś się tak, jak należy.   

Nie zawal etapu brandingu    

Bo identyfikacja wizualna jest twarzą projektu. To właśnie ona ma budzić określone emocje, jest nośnikiem cech, które mają być kojarzone wyłącznie z Twoją marką.

Identyfikacja ma informować: firma stawia na tradycję czy nowoczesność, jej produkt pozycjonuje się na półce premium czy bardziej masowej, targetem są młodzi czy starsi, celem są przedsiębiorcy czy klienci indywidualni itd.

Tutaj naprawdę można zawrzeć sporo informacji, których podstawowym celem jest jedno - wyróżnić się na tle konkurencji. To również fundament, na którym oprzesz później swoje kompleksowe działania marketingowe.

YOBI - identyfikacja wizualna
(fot. agencja interaktywna Bloomnet)

Niektóre startupy zawalają jednak sprawę już na samym… starcie. Konkretnie na etapie brandingu, czyli w momencie nadawania marce wyróżniających ją atrybutów. Bo pamiętajmy, że identyfikacja wizualna jest dopiero efektem strategii, którą właściciel firmy obrał na etapie wykluwania się projektu. Ale niestety, często zaniedbywane jest rzetelne badanie rynku, określenie grupy docelowej i najważniejsze – ocena, jakie konkretnie problemy klientów ma rozwiązywać produkt. Zamiast tego, pewne cechy nadaje się projektowi dopiero na kolejnych, już bardziej zaawansowanych etapach, co odbija się oczywiście m.in. na identyfikacji wizualnej. Ta, zamiast być przemyślana, jest przypadkowa, chaotyczna.

Trzeba więc bardzo dobrze odrobić lekcje, żeby wiedzieć, w którym kierunku później pójść.   

Poczucie wyższej jakości

Jaki jest więc najbardziej optymalny układ? Wydaje się, że ten, w którym mając dobrze określoną strategię, zlecisz to agencji interaktywnej (lub freelancerowi) odpowiadającej za przygotowanie systemu, bo najczęściej jest on projektowany razem ze stroną wizualną.

Profesjonaliści dobiorą Ci najlepszą konwencję graficzną, która wpisze się w charakter marki. Zaproponują logo, dobiorą wszelkie inne elementy, schematy kolorystyczne, kompozycyjne, przeanalizują, jak zaprojektować warstwę wizualną, żeby ta z jednej strony dobrze kojarzyła się z branżą, ale z drugiej wyróżniała się też na tle konkurencji.    

Oczywiście teoretycznie może zająć się tym Twój roztropny programista - co byłoby pewnie opcją bardziej oszczędnościową - ale tutaj istnieje ryzyko, że taka osoba bardziej skoncentruje się na działaniu produktu, na konkretnych rozwiązaniach technicznych, mniej skupiając się na identyfikacji. Nie wspominając już o zaprojektowaniu strony wizualnej dla namacalnego produktu (jeśli taki również sprzedajesz), ulotek, gadżetów itd.

MOKIO - identyfikacja wizualna
(fot. agencja interaktywna Bloomnet)

Pamiętajmy, że dobra identyfikacja daje wrażenie wyższej jakości i dopracowania produktu nawet przy bardzo młodej marce, która nie zdołała jeszcze wypracować sobie zaufania klientów. Strona wizualna może dać poczucie profesjonalizmu zarówno w oczach klientów, jak i inwestorów, o których tak walczą przecież startupy.

Dagmara Kordulewska – grafik agencji Bloomnet

Źródła: własne