banner bloomnet

na wczoraj

Najlepsze i najgorsze filmy o hakerach, programistach, informatykach

Z filmami o takiej tematyce jest jak z pieczeniem ciasta: albo wyjdzie palce lizać, albo totalny zakalec. Niby też go zjemy, nie otrujemy się, ale może skończyć się bólem brzucha. Oczywiście ze śmiechu, bo jeśli ktoś zna się na rzeczy, łatwo wypunktuje wszystkie błędy. Zapraszamy do naszego subiektywnego przeglądu najlepszych i najgorszych filmów o hakerach i nie tylko. Jest polski akcent. Niestety.   

Najlepsze i najgorsze filmy o hakerach, programistach, informatykach

NA PLUS

„Matrix”, 1999

Trudno zacząć od innego filmu. Chociaż przypadł na lata rewolucji informatycznej, to wiele osób po raz pierwszy oglądało go jeszcze na kasetach VHS. Pamiętacie? Nie dość, że trzeba było zapisać się w kolejkę, to jeszcze dostawało się „zjeżdżoną” taśmę. No i tradycyjnie nie przewiniętą. Fabuła doskonale znana – Neo, który jest hakerem, dowiaduje się, że świat jest tylko iluzją wysyłaną do ludzkich mózgów. I jeszcze ciekawostka. Pewnie wiecie, że reżyserami filmu były(li) Lana i Lilly Wachowski, czyli rodzeństwo polsko-amerykańskiego pochodzenia. Ale czy wiedzieliście, że w Biskupcu niedaleko Olsztyna mieszkał ich daleki krewny? No to już wiecie.

„Obława” („Takedown”), 2000

Oparta na faktach produkcja opowiada o okolicznościach schwytania Amerykanina Kevina Mitnicka, jednego z najsłynniejszych hakerów w historii. Trzymający w napięciu thriller pokazuje hakerski pojedynek między Mitnickiem a Tsutomu Shimomurą. Dzięki Japończykowi FBI udało się później zatrzymać „komputerowego włamywacza”. Za liczne włamania do systemów komputerowych ważnych instytucji Amerykanin trafił do więzienia, a po wyjściu na wolność wisiał nad nim jeszcze kilkuletni zakaz korzystania z internetu. Sprawnie zrobiony film, który potrafił wciągnąć.

„Hakerzy”, 1995

Dla wielu dzisiejszych 35-40 latków, którzy w połowie lat 90. zarażali się światem komputerów, to film kultowy, chociaż dzisiaj może wydawać się zabawny i nieco kiczowaty. W rolach głównych Johnny Lee Miller i zaledwie 20-letnia wówczas Angelina Jolie. Razem z paczką swoich przyjaciół próbują pokrzyżować złodziejskie plany wielkiej korporacji. Twórcy filmu odrobili pracę domową, realia informatyczne z tamtych lat ukazano bez błędów merytorycznych.

„Steve Jobs”, 2015

Po śmierci założyciela Apple w 2011 r., powstały o nim dwa filmy biograficzne. Ten w reżyserii Danny’ego Boyle’a (ma na swoim koncie m.in. pamiętny „Trainspotting” i „127 godzin”), chociaż nie idealny, jest zdecydowanie najlepszy. Produkcja została oparta na bestsellerowej biografii Jobsa napisanej przez Waltera Isaacsona. Twórcy na szczęście darowali sobie przebieżkę po całym życiu prezesa „jabłuszka” i skupili się na kilku najważniejszych momentach z jego życia. Konkretnie na okolicznościach wprowadzenia kluczowych produktów Apple i NeXT oraz nieumiejętności nawiązania przez niego relacji międzyludzkich nawet z najbliższymi. Film pokazuje więc nie tylko Jobsa-innowatora, ale też Jobsa-nieudolnego ojca. No i jest też polski wątek: jedną z głównych postaci jest Joanna Hoffman, Polka i bliska współpracowniczka Jobsa, która odpowiadała za marketing w jego firmach. Brawurowo zagrała ją Kate Winslet. Na marginesie trzeba przypomnieć, że prawdziwa Joanna Hoffman to córka naszego reżysera Jerzego Hoffmana.    

„The Social Network”, 2010

Trzy Oscary i cztery Złote Globy mówią chyba wszystko. Do tego jeszcze reżyseria Davida Finchera, autora kultowego „Siedem”. Chociaż „The Social Network” nie jest wiernym odzwierciedleniem historii powstania Facebooka w skali 1 do 1, to film ogląda się świetnie. Bardzo dobrze ukazano przede wszystkim konflikty, które narastały między kolegami z Harvardu, kiedy już ich portal okazał się wielkim sukcesem, a na horyzoncie pojawiły się ogromne pieniądze. Nie brakuje więc scen, kiedy niedawni dobrzy kumple walczą ze sobą podczas procesu. W rolę Marka Zuckerberga wcielił się Jesse Eisenberg. Pozycja obowiązkowa dla fanów Facebooka i informatyki w ogóle.

NA MINUS

„Haker”, 2002

Nie, nie wrzucamy tutaj tego filmu tylko dlatego, że jest polski. Jest po prostu słaby. To mało wciągająca historia młodocianych hakerów - grają ich Bartosz Obuchowicz i Piotr Miazga - którzy wplątują się gangsterskie porachunki. Chociaż twórcy podczas pracy nad filmem rzekomo konsultowali się z prawdziwymi hakerami, to w filmie prawie w ogóle nie są pokazywane nawet… ekrany komputerów. W sumie może to i dobrze. No i jeszcze jedna rzecz: czy w filmie o hakerach bohaterowie naprawdę muszą nazywać się McFly i Turbo?...   

„Jobs”, 2013

Film z kołkowatym jak zawsze Ashtonem Kutcherem sprawa wrażenie, jakby został zrobiony na kolanie, żeby tylko nikt inny nie nakręcił tego pierwszy. Tutaj twórcy poszli znacznie łatwiejszą drogą niż wspomniany wcześniej Boyle i przedstawili niemal całe życie Jobsa. I tak widzimy go w słynnym garażu, gdzie wszystko się zaczęło, wciągającego kwas, podróżującego po Indiach itd. Za dużo i za bardzo przegadane. Mało tego, jeśli ktoś wcześniej głębiej poznał prawdziwą historię Jobsa, po tym filmie mógł mieć wrażenie, że jego życie zostało na potrzeby kina ograbione z wielu ważnych momentów. Źle opowiedziana historia plus zła gra aktorska równa się klapa. Stanowczo odradzamy.

„System”, 1995

Po tym filmie nieco dostało się grającej główną rolę Sandrze Bullock, chociaż ona była tam najmniej winna chaosu. Zacznijmy jednak od miałkiej fabuły: „System” opowiada historię programistki Angeli Bennett, w której ręce trafia tajemnicza dyskietka (tak, takie coś kiedyś istniało). Dzięki niej można się włamać nawet do najpilniej strzeżonych rządowych baz danych. I jak to w życiu filmowym bywa, ścigają ją przez to bandyci, którzy koniecznie tej dyskietki pragną. Widzowie, którzy znają się na rzeczy, do dziś natrząsają się z tego filmu, bo gdyby na jego podstawie uczyć się historii informatyki, wychodziłoby np. że w połowie lat 90. interfejs niczym nie różniłby się od tego z lat 80. Na sprzęcie głównej bohaterki skakały też ikony wielkości książki i czcionki wielkie na jakieś 72 punkty. Mniejszych nie wyłapałaby pewnie kamera filmowa.  

Tagi: