Na wczoraj

Otwórz swojemu startupowi okno na świat

Jednym z głównych problemów polskich startupów jest to, że kreatywność ich właścicieli często kończy się na samej idei produktu. Dlatego kiedy trzeba zawalczyć o rynek zagraniczny, zaczynają się schody. Owszem, są one strome, ale do pokonania. Lista programów, także unijnych, które wspierają rozwój młodych firm, nie jest wbrew pozorom krótka. Zamiast więc czekać z założonymi rękami na bogatego inwestora w kraju, warto szukać szansy przedstawienia swojego produktu za granicą i tam znalezienia inwestora.  

Niektórzy startupowcy pewnie nie zgodzą się z tą tezą, ale liczby mówią wiele. Owszem, coraz więcej młodych polskich firm potrafi zaistnieć na globalnym rynku, ale według autorów raportu „Polskie Startupy 2016”, wciąż aż połowa rodzimych startupów finansuje się wyłącznie z własnych pieniędzy. A to utrudnia ekspansję. Mało tego, niewiele ponad 20 proc. właścicieli jako źródło kapitału wymienia środki z Unii Europejskiej i venture capital, czyli wsparcie funduszy inwestycyjnych, które wykładają pieniądze w zamian za akcje. To mało patrząc na to, że większość nastawia się jednak na zarabianie nie tylko na krajowym rynku.    

Zrób wokół siebie szum

Rynek oferuje dziś przynajmniej kilka ciekawych programów wspierających innowacyjny biznes, które ułatwiają firmom zaprezentowanie się poza krajem. Ale wiele startupów popełnia przy tym poważny błąd: biernie czeka na ogłoszenie projektu czy targów, które będą idealnie skrojone pod ich biznes.

- Dotarcie na globalny rynek, szczególnie przy ograniczonym budżecie, wymaga niekonwencjonalnych działań. Oczywiście nikt nie da nam publicznych milionów na działania marketingowe na całym świecie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykorzystać właśnie istniejące programy do zrobienia małego szumu i pozyskania inwestora – przekonuje Łukasz Dudko, prezes agencji interaktywnej Bloomnet, która sama promowała się m.in. w Japonii, Hongkongu, USA i Brazylii.

Doświadczenia zebrane podczas takich wyjazdów są nieocenione. Można wtedy nie tylko przedstawić szerszej publiczności swój produkt, ale przede wszystkim wyrobić sobie opinię, czy poza Polską faktycznie jest na niego zapotrzebowanie.

Zdaniem dr Moniki Burżackiej, która zajmuje się tematyką startupów na Politechnice Warszawskiej, wsparcie młodych firm w wejściu na rynki międzynarodowe ma ogromne znaczenie dla powodzenia tego typu przedsięwzięć. – „Przykładem takich inicjatyw było porozumienie zawarte między Ministerstwem Rozwoju, Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Business Link Poland oraz fundacją Startup Hub Poland, w ramach którego PAIiIZ oraz ministerstwo będą wspierać polskie startupy w promocji na rynkach międzynarodowych. Program będzie łączył młode polskie przedsiębiorstwa z partnerami handlowymi o profilu zgodnym z prowadzoną przez nich działalnością” – komentuje w swoim artykule pt. „Uwarunkowania ekspansji polskich firm typu startup na rynkach zagranicznych”.

Targi mogą być tylko pretekstem

Innymi przykładami podobnych programów są m.in. „Go to Brand”, Polski Most Technologiczny czy Program Operacyjny Polska Wschodnia.

Pierwszy z nich - który pilotuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości - skierowany jest do mikro, małych oraz średnich przedsiębiorstw z branży IT. Umożliwia dofinansowanie udziału w kilkudziesięciu targach, m.in. tak znanych jak Pioneers Festival (Wiedeń), Web Summit (Lizbona), TechCrunch Disrupt (San Francisco) czy Consumer Electronic Show (Las Vegas). Właściciele firm mogą ubiegać się w nim o pokrycie znacznej części kosztów działań promocyjnych. Wartość zgłaszanego projektu nie może jednak przekraczać miliona złotych (maksymalne dofinansowanie to 85 proc.). Nowa edycja konkursu zostanie ogłoszona 10 stycznia. Warto pamiętać o tej dacie.  

- Tego typu programy zawierają wprawdzie sztywną listę imprez, ale przy odpowiednim zagłębieniu się w regulamin można dostrzec szereg aspektów do wykorzystania z myślą o własnej firmie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby np. w trakcie misji gospodarczej na którą jedziemy, wziąć udział w bitwie startupów, sesji pitchingowej czy innych aktywnościach, które mogą pomóc w pozyskaniu większego inwestora. Dodatkowo, jeśli się odpowiednio uzasadni, w wydatkach projektu można zawrzeć wiele zagranicznych działań promocyjnych, takich jak PR, AdWords czy produkcja materiałów – dodaje Łukasz Dudko, którego agencja z projektem Mokio (autorski CMS) uzyskała dofinansowanie z „Go to Brand” w 2016 r.

Dzięki temu firma będzie prezentować się m.in. na targach w Izraelu. A ponieważ większość jej działalności ukierunkowana jest właśnie na wspieranie startupów, agencja włączyła do swojej oferty również pozyskiwanie funduszy.  

Inni sobie poradzili, Ty też możesz

Warto zawalczyć o takie dofinansowania, bo międzynarodowy sukces polskiej marki wcale nie jest marzeniem ściętej głowy. Nawet jeśli nasze firmy mają dużo gorszą pozycję wyjściową niż kraje Europy Zachodniej, USA czy nawet te z Bliskiego Wschodu.

- „Można mnożyć przykłady nowopowstałych firm, które narodziły się w Polsce i w bardzo krótkim czasie skutecznie działały poza granicami kraju. Wśród nich znajdziemy słynny Brainly z Krakowa, który w kilkudziesięciu krajach prowadzi serwisy pomagające uczniom w nauce. Jest też m.in. Brand24 zajmujący się monitoringiem internetu i mediów społecznościowych. Stworzone przez firmę narzędzie (…) zostało docenione przez takie firmy jak IKEA czy H&M. Firma wyceniana jest obecnie na ok. 30 mln zł.” – dodaje dr Burżacka.

Obecnie - według raportu „Polskie Startupy 2016” - działalność eksportową prowadzi 47 proc. młodych firm. Główne kierunki to kraje Unii Europejskiej (54 proc.), USA (25 proc.) i Azja (3 proc.).