banner bloomnet

Jak założyć startup w czasie kryzysu? Gdzie szukać okazji?

Pandemia koronawirusa uśmierciła już wiele biznesów, ale pewnie będzie też powodem narodzin wielu nowych. Bez wątpienia już dziś niektórzy próbują przewidzieć skutki kryzysu i zastanawiają się, jak zrobić startup wyprzedzający konkurencję.

Jak założyć startup w czasie kryzysu? Gdzie szukać okazji?

Nasz ar­ty­kuł zo­stał opu­bli­ko­wa­ny na mam­star­tup.pl. 

***

O tym, że kry­zys czę­sto ozna­cza zu­peł­nie nowy roz­dział, prze­ko­na­li­śmy się cho­ciaż­by przy oka­zji ostat­nie­go wiel­kie­go kry­zy­su fi­nan­so­we­go.

Kiedy w la­tach 2008-2009 ban­kru­to­wa­ły banki i przed­się­bior­stwa, wkrót­ce za­czę­ły po­ja­wiać się opar­te o nowe tech­no­lo­gie roz­wią­za­nia z za­kre­su fi­nan­sów i ban­ko­wo­ści. Sek­tor Fin­Tech, który tak mocno prze­me­blo­wał bran­żę, na­ro­dził się wła­śnie wtedy.

Przy­kła­dy biz­ne­sów, które wy­klu­ły się dzię­ki tam­te­mu kry­zy­so­wi, można jed­nak mno­żyć. To, jak wielu przed­się­bior­ców szu­ka­ło wtedy swo­jej szan­sy, po­ka­zy­wa­ły też licz­by. Cho­ciaż w la­tach 2008-2009 star­tu­py ma­so­wo upa­da­ły, to w wielu kra­jach już w 2010 r. po­wsta­wa­ło tyle samo mło­dych przed­się­wzięć co przed re­ce­sją.

Wielu za­sta­na­wia­ło się, jak zbu­do­wać star­tup, który wpi­sze się w nowy biz­ne­so­wy kra­jo­braz.

Jak za­ło­żyć star­tup, czyli gdzie szu­kać szan­sy 

Teraz, kiedy rynek znów zmie­nia się na na­szych oczach, może być po­dob­nie.

Wi­dzi­my to na przy­kła­dzie na­szej agen­cji Blo­om­net: zgła­sza­ją się do nas klien­ci z no­wy­mi po­my­sła­mi, cho­ciaż prz­yn­ajmniej na razie do­ty­czą one naj­czę­ściej usług zdal­nych i e-com­mer­ce. Czyli ob­sza­rów, które naj­bar­dziej "grze­ją" w cza­sie pan­de­mii.

Z ob­ser­wa­cji rynku wy­ni­ka jed­nak, że duża ak­tyw­ność po­ja­wia się też w ta­kich te­ma­tach jak edu­ka­cja, elek­tro­nicz­ne pod­pi­sy­wa­nie do­ku­men­tów czy - co zro­zu­mia­łe - pro­jek­ty me­dycz­ne. Pol­ski­mi przy­kła­da­mi z tej ostat­niej bran­ży mogą być np. sys­tem au­to­ma­tycz­nej de­tek­cji osób z pod­wyż­szo­ną tem­pe­ra­tu­rą czy plat­for­my uła­twia­ją­ce e-kon­sul­ta­cje z le­ka­rza­mi.

Każdy taki pro­jekt jest oczy­wi­ście cenny, ale jest to jed­nak re­ak­cja na to, co już się wy­da­rzy­ło. Tym­cza­sem pa­trząc z biz­ne­so­we­go punk­tu wi­dze­nia, praw­dzi­wą war­to­ścią jest próba prze­wi­dy­wa­nia, co do­pie­ro może wy­da­rzyć się w naj­bliż­szych mie­sią­cach. Po­zwo­li to bo­wiem stwo­rzyć in­no­wa­cję da­ją­cą prze­wa­gę nad kon­ku­ren­cją.

Poza tym, w ta­kiej sy­tu­acji usłu­ga może mieć dłuż­szy ter­min przy­dat­no­ści, bo jed­nak część ostat­nio pro­po­no­wa­nych roz­wią­zań - jeśli nie będą roz­wi­ja­ne - po za­koń­cze­niu epi­de­mii może oka­zać się już mniej po­trzeb­nych.

Okej, tylko w jaki spo­sób szu­kać ta­kich po­wsta­ją­cych oka­zji? Jak wy­chwy­cić zja­wi­ska, które już ist­nie­ją, ale jesz­cze nie są wi­docz­ne w głów­nym nur­cie? Nie ma tutaj pro­stej od­po­wie­dzi, ale można śle­dzić kilka ob­sza­rów:

  • Zmie­nia­ją­ce się przy­zwy­cza­je­nia ludzi – spójrz­my, jak wiele branż mu­sia­ło ostat­nio prze­sta­wić się na home of­fi­ce. Za chwi­lę może oka­zać się, że jakiś sek­tor bar­dziej upodo­ba sobie taką or­ga­ni­za­cję pracy i moc­niej na nią po­sta­wi (ze wzglę­du na oszczęd­no­ści, ale nie tylko). Taka bran­ża być może bę­dzie po­trze­bo­wa­ła roz­wią­zań skro­jo­nych tylko pod nią. Rów­nie re­al­ny jest też sce­na­riusz, że przy­bę­dzie co­dzien­nych spraw, które bę­dzie można za­ła­twić bez wy­cho­dze­nia z domu.
     
  • Nowe nisze w sek­to­rach usług – rynek usług sta­no­wił w ostat­nich la­tach około 70 proc. pol­skie­go PKB. Kon­se­kwen­cją kry­zy­su pan­de­micz­no-go­spo­dar­cze­go może być po­wsta­nie zu­peł­nie no­wych usług, na które nagle wy­two­rzy się za­po­trze­bo­wa­nie. Nie­któ­re z nich mogą z kolei po­trze­bo­wać no­wo­cze­snych na­rzę­dzi do za­rzą­dza­nia, ob­słu­gi klien­ta itd.
     
  • Nowy układ sił na rynku pracy – wiele wska­zu­je na to, że zna­czą­co wzro­śnie bez­ro­bo­cie, a więc bar­dzo mocno zmie­ni się rynek pracy. Przy­kład: obec­nie w nie­któ­rych bran­żach bar­dzo bra­ku­je wy­kwa­li­fi­ko­wa­nych pra­cow­ni­ków. Sy­tu­acja może się jed­nak od­wró­cić i w pew­nych sek­to­rach "rynek pra­cow­ni­ka" sta­nie się już prze­szło­ścią. To rów­nież stwa­rza miej­sce na no­wa­tor­skie po­my­sły.
     
  • Znane roz­wią­za­nie w nowej niszy – może się zda­rzyć, że dane na­rzę­dzie do­brze spraw­dza się już w okre­ślo­nej bran­ży. My, mając świa­do­mość innej niszy, mo­że­my prze­ło­żyć na nią część tych roz­wią­zań. Oczy­wi­ście nie cho­dzi tutaj o ko­pio­wa­nie go­to­wych na­rzę­dzi, tylko o umie­jęt­ność mo­dy­fi­ko­wa­nia ich i do­sto­so­wa­nia do nowej bran­ży. Może się bo­wiem oka­zać, że różne sek­to­ry rynku zma­ga­ją się z po­dob­ny­mi pro­ble­ma­mi.
     
  • Roz­wią­za­nia w in­nych kra­jach – naj­praw­do­po­dob­niej czeka nas spo­wol­nie­nie go­spo­dar­cze lub nawet re­ce­sja. Warto ob­ser­wo­wać, jakie roz­wią­za­nia spraw­dza­ją się w bied­niej­szych kra­jach. Być może nie­któ­re z nich na­kie­ru­ją nas na kon­cept, który za jakiś czas znaj­dzie za­sto­so­wa­nie w na­szym kraju?
     
  • Po pro­stu słu­cha­nie ludzi – niby oczy­wi­ste, ale jakże ważne. Wszel­kie kon­fe­ren­cje czy targi bran­żo­we obec­nie są wpraw­dzie wstrzy­ma­ne, ale każdy inny kon­takt z ludź­mi biz­ne­su, to dobra oka­zja do ze­bra­nia cie­ka­wych spo­strze­żeń. Może uda się wy­chwy­cić ten­den­cje, na które zwra­ca uwagę wię­cej osób, ale które nie są jesz­cze po­wszech­nie znane? Po­dob­nie można je do­strzec śle­dząc bran­żo­we ra­por­ty, ana­li­zy, sta­ty­sty­ki.

Za­uwa­że­nie tren­du to do­pie­ro po­czą­tek star­tu­pu 

Nawet jeśli uda się nam do­strzec nad­cho­dzą­ce zmia­ny i do­pa­so­wać do nich okre­ślo­ne roz­wią­za­nie, bę­dzie to jed­nak do­pie­ro po­czą­tek wy­bo­istej drogi. I nie mamy tutaj na myśli tylko fi­nan­so­wa­nia, bo skoro w mo­men­cie kry­zy­su po­dej­mu­je się ry­zy­ko bu­do­wy cze­goś no­we­go, ra­czej trze­ba mieć coś w port­fe­lu.

Przede wszyst­kim na­le­ży pa­mię­tać, że sy­tu­acja na rynku po do­tkli­wym kry­zy­sie jest szcze­gól­nie dy­na­micz­na. W związ­ku z tym, le­piej... nie przy­wią­zy­wać się bar­dzo mocno do po­cząt­ko­wych po­my­słów.

Dy­na­mi­ka zda­rzeń spra­wia, że trze­ba być go­to­wym nawet na zna­czą­ce zmia­ny kon­cep­cji (pivot). Po­czą­tek pracy star­tu­pu opie­ra się na iden­ty­fi­ka­cji pro­ble­mu i usta­le­niu po­my­słu, jak go efek­tyw­niej roz­wią­zać. Póź­niej przy­cho­dzi etap zbie­ra­nia in­for­ma­cji z rynku, kre­ację, mo­dy­fi­ka­cję, te­sto­wa­nie i opty­ma­li­za­cję pro­ce­sów, ale nie­rzad­ko do­pro­wa­dza to do ob­ra­nia in­ne­go kie­run­ku. Może oka­zać się, że biz­nes ma szan­se po­wo­dze­nia, ale w innej for­mie niż pier­wot­nie za­kła­da­li­śmy.

Klu­czo­we są też wy­bo­ry, które wpły­wa­ją na kształt sa­me­go pro­ce­su pro­jek­to­we­go. Bar­dzo ważna jest uczci­wa ocena kom­pe­ten­cji, jakie po­sia­da­my. Nie każdy po­my­sło­daw­ca ma po swo­jej stro­nie pełne za­ple­cze IT, dla­te­go za­an­ga­żo­wa­nie do współ­pra­cy ze­wnętrz­ny so­ftwa­re house może być je­dy­nym roz­wią­za­niem.

Nie­któ­rzy oczy­wi­ście two­rzą star­tu­py w roz­pro­sze­niu, sa­me­mu do­bie­ra­jąc spe­cja­li­stów do po­szcze­gól­nych ele­men­tów pro­jek­tu, ale za­wsze trze­ba roz­wa­żyć plusy i mi­nu­sy. Kom­ple­to­wa­nie ze­spo­łu ma bez wąt­pie­nia za­le­ty (przede wszyst­kim niż­sze kosz­ty), ale to też do­dat­ko­wy czas, któ­re­go czę­sto bra­ku­je.

Dla­te­go warto prze­my­śleć scen­tra­li­zo­wa­nie dzia­łań. Szcze­gól­nie, że firmy typu so­ftwa­re house czę­sto po­sia­da­ją nie tylko za­ple­cze pro­gra­mi­stycz­no-gra­ficz­ne. To także spe­cja­li­ści od e-mar­ke­tin­gu, SEO, co­pyw­ri­tin­gu czy PR-u. Naj­waż­niej­sze kom­pe­ten­cje są więc tam ze­bra­ne w jed­nym ze­spo­le.

Taki part­ner stwo­rzy nie tylko sam sys­tem, ale też zadba o spój­ną iden­ty­fi­ka­cję wi­zu­al­ną i pro­mo­cję. Ta­kiej agen­cji ła­twiej jest też pod­po­wia­dać po­my­sło­daw­cy pewne roz­wią­za­nia, moż­li­we kie­run­ki roz­wo­ju.

Źródła:własne